Proces zmiany, deptanie własnej ściezki
Rozwój

Zmiana to proces

Znasz to? Postanawiasz coś zmienić w swoim życiu, więc robisz rewolucję i wprowadzasz nowe zasady. Wszystko działa świetnie przez kilka dni, a potem z powrotem wracasz do swoich dawnych nawyków.
To nie znaczy, że coś z Tobą jest nie tak. Po prostu źle się za to zabierasz.
Zapraszam Cię do przeczytania tego posta, a być może życie stanie się prostsze 😉

Dziś post będzie w nieco innej formie. Podzielę się z Tobą tekstem napisanym do koleżanki, która chciała zmienić swoje nawyki żywieniowe. Odnoszę się tam do żywienia, jednak opisane zasady można przełożyć sobie na dowolną dziedzinę życia, jak na przykład aktywność fizyczna, nawyki porządkowe, zmiana rytmu dnia, itp.

Poniżej wklejam treść tego tekstu podzieloną na bardziej czytelne punkty i z małym komentarzem do każdego z nich:

„Ogólnie, to każda zmiana zaczyna się w głowie. W zmianach związanych z jedzeniem i zdrowiem warto mieć z tyłu głowy, że nasze ciało mamy tylko jedno i warto dbać o niego, tak jak się dba o najlepszy samochód. Do drogiego, wypasionego samochodu nikt nie leje najtańszego paliwa słabej jakości. I tak samo traktujmy swoje ciało, które jest niesamowitą „maszyną”, potrzebującą odpowiednich składników dostarczanych z pożywienia.

Warto zmienić myślenie:

zamiast „Jedzenie daje mi przyjemność”

myślę „Jedzenie to paliwo dla mojego ciała”.

Dzięki temu łatwiej dokonywać lepszych wyborów żywieniowych i zamiast np. białej buły z wysokoprzetworzoną i dosmaczoną glutaminianem szyneczką, która nie niesie zbyt wiele dobrego dla ciała, wybrać pełnoziarniste pieczywo z kawałkiem mięsa dobrej jakości. Może dla naszego mózgu nie będzie to tak atrakcyjne, bo nie dostarczy szybkiego strzału przyjemności, ale będzie długofalowo odczuwalne dla naszego ciała i samopoczucia.”

„Co do zmian zaczynających się w głowie, warto też zmienić obraz samego siebie w swojej głowie i zmienić przekonania na swój temat.

Jeśli teraz myślisz o sobie: „Kocham kawę i uwielbiam ją popijać przez pół dnia”, to ciężko Ci będzie to zmienić, bo się z tym utożsamiasz, jest to jakaś część ciebie.

Jeśli zaczniesz myśleć o sobie na przykład w taki sposób: „Teraz jestem człowiekiem, który na co dzień traktuje kawę jako strategiczne narzędzie (a nie źródło przyjemności)” to łatwiej będzie o tą zmianę.

Tu ogólnie jest taka technika (może już Ci znana), że siadasz z kartką papieru, zamykasz oczy i wyobrażasz sobie, jak wygląda Twoje życie, do którego dążysz (czyli w naszym przypadku po wprowadzeniu tych zmian), jakim jesteś człowiekiem, co wtedy czujesz? Wczuwasz się w tą nową sytuację i zapisujesz wszystko o czym myślałaś, co widziałaś oczami wyobraźni, jak się czułaś.

I na tej podstawie układasz sobie właśnie nowe przekonania na swój temat.

Czyli zamiast „Jestem otyła, mam za dużo tłuszczyku” zapisujesz np. „Mam prawidłową wagę i dobrze czuję się w swoim ciele”

Zamiast: „Kocham jeść i pochłaniam każde jedzenie które lubie” zapisuejsz np. „Kocham świeże, niskoprzetworzone jedzenie, które dobrze wpływa na moje ciało”

I nie są to jakieś czary-mary, tylko technika, która realnie działa i bardzo pomaga w procesie zmiany.”

Komentarz:
Technika wyobrażania sobie swojego wymarzonego życia i zapisanie go na kartce sprawdza się świetnie w każdym procesie zmiany i warto tę kartkę mieć pod ręką, by często do niej wracać. Szczególnie przyda się w trudniejszych okresach, gdy masz dużo na głowie, bo wtedy stare nawyki wjeżdżają na automacie. Zerknięcie na taką kartkę, przypomnienie sobie do czego się dąży, może pomóc Ci zebrać myśli i określić kierunek.

„I pamiętaj, że zmiana to są zawsze wzloty i upadki. I nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz i wrócisz do swoich założeń.

Ktoś kiedyś fajnie porównał proces zmiany jako wydeptywanie nowej ścieżki. Do tej pory chodziłaś swoją ulubioną drogą, która jest wygodna, szeroka, wyłożona równą kostką i idzie się bez problemu, ale prowadzi Cię tam, gdzie w sumie nie chcesz dojść. Wchodząc w proces zmiany zaczynasz wydeptywać nową ścieżkę wśród zarośli, za którymi jest życie, o którym marzysz. Na początku każdy krok jest trudny, te krzaki zahaczają Ci się o nogi, często się potykasz, ale im częściej idziesz tą ścieżką, tym bardziej się ona wydeptuje, robi się na niej coraz więcej miejsca i można iść coraz bardziej swobodnie. Po jakimś czasie, twoja nowa ścieżka robi się tak szeroka jak stara droga i czujesz się już na niej zupełnie swobodnie. Jeśli odpowiednio długo wybieramy nową ścieżkę, to jest szansa, że ta stara zarośnie w końcu krzakami. Ale na początku ta stara jest ciągle dostępna i jest wygodną opcją, żeby jednak tam wrócić, tylko trzeba pamiętać, że prowadzi nie tam gdzie chcemy iść.”

Komentarz:
Myślę, że ta metafora drogi jest bardzo obrazowa i nie trzeba tu już w zasadzie nic dodawać. Warto pamiętać właśnie o tym, że nie zawsze będzie idealnie, ale liczy się postęp, o czym więcej w kolejnym punkcie,

W trakcie formatowania tego tekstu przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl.

Powiedzmy, że Twoim założeniem jest, że nie będziesz w ogóle jadł słodyczy, a do tej pory jadłeś je codziennie.

Jeśli po pierwszym tygodniu wynik wygląda tak: 3 dni bez słodyczy i 4 dni ze słodyczami, to i tak jesteś bliżej swojego celu niż byłeś tydzień wcześniej. I warto ten postęp zauważać i na nim się skupić, a nie dołować się dniami, w które nie wyszło.

Jeśli Ty też masz swoje przemyślenia na temat zmiany, to podziel się nimi w komentarzu. Stwórzmy wspólnie miejsce, które pomoże budować innym lepsze życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *